Beata, oczywiście, że każdy ma prawo wyrazić swoje zdanie. Tylko cały czas piszecie o jednym " bo dzieci nakupią Bóg wie ile żółwi, a później będą je męczyć", a ja oczywiście na to pozwolę bo organizuję giełdę.
Trochę to za bardzo upraszczasz. Jak pisałam moje pierwsze skojarzenia po tym jak napisałaś o "prezentacji gadzich pupili" takie właśnie było, ale wytłumaczyłaś o co chodzi. Problem jednak jest trochę bardziej złożony i obejmuje m.in.:
- czas na przemyślunek i zdobycie wiedzy przed zakupem żółwia,
- prezentowanie zwierząt w małych pojemnikach, co utrwala złe przekonania i jest stresujące dla zwierząt,
- problem kontroli legalności tych sprzedaży...
Zakładam, że na pewno masz dobre chęci, poświecasz swój czas i energię i nikt Ci za to nie zapłaci. Edukację dzieci uważam za dobry pomysł, a jeśli z tego wyniknie coś dobrego to oznacza że było warto. Jednak uwielbiam powtarzać że diabeł tkwi w szczegółach bo tak w istocie jest. To co poddajemy dyskusji to właśnie takie szczegóły, które też trzeba dobrze przemyśleć aby całość wyszła na dobre przede wszystkim żółwiom.