Ciężko być wegetarianinem w kraju, gdzie 99% ludzi to mięsożercy.
Zgadzam się z tobą. Zwłaszcza patrząc na ceny warzyw i owoców, o produktach sojowych już nie wspominając.
Ja sama mięsa sobie nie przyrządzam, jak jestem u rodziny na obiedzie to z kotleta zrezygnuję na rzecz ziemniaków i sałatki, ale jak akurat rosół jest podany czy grochówka na boczku - nie odmówię bo wiem że sprawiłabym tym wielką przykrość gospodyni. I tu pojawia się dylemat... kurczakowi życia nie zwrócę, a gospodarz będzie urażony. Starsi ludzie nie zawsze rozumieją, tak po prostu byli wychowywani.
Viktoria, Wege - dla mnie nieporozumieniem jest, jak osoba, która o sobie mówi, że jest weganinem czy wegetarianinem kupuje skórzane buty, torebki, paski itp...
Skórzane torebki, kurtki czy paski łatwo można zastąpić innymi, jednak z butami jest problem. Jeśli ktoś mógłby polecić jakieś ekologiczne buty które zastąpią obuwie skórzane, to proszę o informację. Ja do tej pory na takie nie trafiłam 
A co jest w butach skórzanych czego nie ma w np eko-skórze? Pytam serio, bo na prawdę nie wiem

ostatnio w programie Galileo robili test, co się lepiej sprawdza ( co jest bardziej odporne na wysokie temp, urazy mechaniczne, wode, co wygodniejsze itd... ) i w większość testów prowadziła eko skóra, poza tym tylko, że się bardziej stopy pociły niż w skórze naturalnej.
A co do starszych osób i urażenia ich to ja też długo miałam z tym problem. Do dzisiaj moja babcia ciągle robi na deser galaretki ( żelatyna ), mi było przykro jej odmawiać i zjadałam, ale później miałam wyrzuty sumienia, jakkolwiek głupio to nie brzmi...

i już nie zjadam. Dziadek mojego chłopaka także ma problem ze zrozumieniem mojej ideologi

początkowo cały czas częstował mnie kiełbasą, choć wiedział, że nie jem mięsa ( myślał chyba że tylko kotletów, rolad itp)...

teraz przerzucił się na serki, ale kupuje takie z kawałkami szynki

ostatnio mimo, tego, że odmawiałam barszczu, bo był na mięsie robiony, to mi nalał. Jak tylko wyszedł z pokoju to chłopak szybko pobiegł z moją miseczką do kuchni i wylał moją porcję z powrotem do garnka

Jak asertywność nie działa to trzeba kombinować
Między innymi dlatego nie lubie jeść poza domem

do restauracji chodzić nie lubie, bo skąd wiadomo co na kuchni z tym jedzeniem robią, do kogoś też tak średnio bo nigdy nie wiadomo kiedy do ciasta doda żelatyny, albo zrobi zupe na wywarze mięsnym itd...
Poza tym, jak sama kupuje to zwracam uwagę na takie rzeczy jak żelatyna w jogurtach czy podpuszczka w żółtych serach..