Czytałam ten artykuł. Jest naprawdę świetny i zarazem przerażający pod kątem tego co się dzieje z żółwiami. Tam na wschodzie to mam wrażenie, że ludzie zjedzą wszystko..

( I jeszcze te potworne warunki transportu i sprzedaży...

(Tych ludzi się tam nie upilnuje - nie wiem, jak można by to zrobić skutecznie - chyba tylko złapanych kłusowników wbijać na pale i "suszyć" na słońcu. W średniowieczu takie "pola" umarłych i umierających działały odstraszająco.
Nawet jeśli uda sie zachować gatunek trzymając i rozmnażając go w niewoli to nigdy nie wróci już on do swojego naturalnego środowiska - bo przecież absurdem byłoby wypuszczać żółwie tam, gdzie inni je wyłapują. Najlepiej by chyba na miejscu utworzyć rezerwaty, ale pilnować by je było trzeba z karabinami.