Wiecie co, gdyby Nas ktoś spoza forum poczytał, to uznałby zapewne, że mamy bardzo źle w głowach
Dodano 28.07.2013, 20:58:28 pm
Dlaczego ja muszę mieć takiego pecha? Ze wszystkich ludzi żyjących na świecie musiało się to przydarzyć właśnie mnie?

Byłam dziś z Tupkiem u rodziców, a tam piękny ogród, przestrzeń praktycznie bez granic... i tak Tup sobie łazikował i łazikował aż napotkał górę piasku, a że jest ciekawski to się po niej zaczął wspinać. Ja pomimo iż skwar niemiłosierny obserwowałam go z ukrycia. I nagle patrzę, że zagrzebał się w suchą trawę, więc lecę na ratunek. Okazało się, że Tupsonowi wpięła się w oko (na szczęście miał zamkniętą powiekę) mrówka i dotkliwie go żądliła. Nie było mowy żeby zdjąć owada bo Tup przestraszony raz wyjmował a raz chował głowę do skorupy. Interweniowałam natychmiastowo i wylałam na głowę malucha pół litra chłodnej wody. Mrówka odleciała, chyba ją Tuptuś stratował ale tak się przestraszyłam, że aż się popłakałam. Słyszałam opowieści jak ugryzienia mrówek są dla żółwików dokuczliwe a jeszcze w oko... Szybko spojrzałam na oczko, powolutku Tupcio je otworzył, choć widać, że sprawiało mu to ból. Po chwili było już dobrze, Tup spacerował i zajadał się koniczyną. Miało to miejsce koło godziny 16:30. Zadzwoniłam do Ankan. Doradziła mi przemyć oczko zimną czarną herbatą, co zrobiłam. Właśnie dojechaliśmy do domu. Tupek miał ładny wzrok, ślicznie na mnie patrzył. Może ma lekko opuchniętą powiekę, ale mogę się mylić! Jestem przewrażliwiona na maksa! Jutro wstawię fotki obu oczek. Dziś nie będę go stresować. Proszę poradźcie mi co mogę stosować na takie użądlenie i czy w ogóle jest sens dopóki coś mu nie będzie dolegać?
I ta historia pokazuje, że można pilnować stworzenie, być nadopiekuńczym a i tak coś się złego zadzieje. Ja już chucham i dmucham a i tak spotyka mnie kara
Dodano 28.07.2013, 22:03:33 pm
LUDZIE PISZCIE COŚ!!!
